wtorek, 5 stycznia 2016

Niespodziewana ciąża i przeprowadzka

Siedziałam w gabinecie ginekologa. Mama mnie tam zabrała bo wie, że dziwnie się zachowuje. Cóż najwyżej się dowie prawdy bo ja miałam tylko pewne podejrzenia. Pani doktor sprawdzała coś na małym monitorku przesuwając czymś po moim lekko zaokrąglonym brzuchu. 

- Lena jesteś w 3 miesięcu ciąży - wyznała lekarka, a mnie zamurowało. Mama spojrzała na wzrokiem, który mówił "Pogadamy w domu" lekko się wystraszyłam. Pożegnałam się z panią Irenką i wyszłam z gabinetu. Moja mama jeszcze została.
Wzięłam z wieszaka swoją kurtkę, czapkę i komin. Po chwili zjawiła się mama. Ugh. Nie mogła dłużej.
W drodze do domu milczałyśmy obydwie. Ta cisza bardzo mnie wkurzała. Po jakiś sześciu minutach byłyśmy już w domu. Ledwo się rozebrałam, mama zaczęła wykład.
- Dziecko?! - krzyknęła - Masz 17 lat i już jesteś w ciąży? - powiedziała spokojnie patrząc w moje oczy w których czai się strach. 
- Nie chciałam wpaść. W sumie sama jesteś nie lepsza - powiedziałam 
- Ja to ja ty to ty. Ile razy ci powtarzałam żebyś uważała ale nie ty wiesz lepiej! - podniosła głos - Jutro stąd się wyprowadzamy i nie ma żadnego ale! - krzyknęła na mnie, a ja zabrałam ubrałam się w bardzo szybkim tempie i wybiegłam. Nie chciałam dłużej siedzieć z nią. Poszłam do parku, tam chociaż mnie nie znajdzie. Myślami byłam w przyszłości. Bałam się cholernie się bałam ale cóż muszę dać radę. Nie usunę ciąży. Nie zabije własnego dziecka. Ojciec maleństwa był nie znany, co mame bardziej zdenerwuje. Słońce znikało już za horyzontem więc wstałam z ławki na której siedziałam prawie cały dzień.
Po kilkunastu minutach byłam w domu. Moja mama pakowała walizkę spojrzałam na nią pytającym wzrokiem, a ona odparła
- Przeprowadzamy się

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz