Stałam jak sparaliżowana.
- Jak to? - spytałam oszołomiona
- Z pewnych okoliczności - powiedziała lekko zdenerwowana zamykając swoją walizkę kładąc obok mojej.
- O jak widać zresztą już mnie spakowałaś. Cudnie - rzekłam z sarkazmem co mamę trochę bardziej wkurzyło ale mnie to nie interesuje co ona sądzi i co czuje. Miałam dość. Mój szanowny tatuś odszedł do jakiejś innej kobiety. Mama oczywiście przeżywała to ale poznała jakiegoś innego. Byli zaręczyni. Nie lubiłam go.
Wzięłam walizkę i wyszłam jak najszybciej z tego domu. Otworzyłam bagażnik i włożyłam średnią walizkę. I zajęłam miejce z tyłu, po chwili przyszła mama ona była zadowolona w końcu jedzie do swojego narzeczonego. Wsiadła na miejsce kierowcy i ruszyła.
Wzięłam walizkę i wyszłam jak najszybciej z tego domu. Otworzyłam bagażnik i włożyłam średnią walizkę. I zajęłam miejce z tyłu, po chwili przyszła mama ona była zadowolona w końcu jedzie do swojego narzeczonego. Wsiadła na miejsce kierowcy i ruszyła.
Jechałyśmy z ponad godzinę. Mama mówiła coś do mnie ale ja jej w ogóle nie słyszałam bo miałam słuchawki na uszach z muzyką na full.
Spojrzałam na widok za szybą. Była to jakaś wieś. Westchnęłam z zawiedzoną miną. No tak zapomniałam kiedyś mama wspominała o tej wsi albo tym miasteczku. Zatrzymałyśmy się przy jakimś białym domu. Był bardzo zadbany nie tak jak inne które tu widziałam. Na podwórku pojawił się wysoki mężczyzna, prowadził jakąś małą dziewczynkę za rękę.
- Lena - odwróciła się do mnie, ja nic nie słyszałam. Kątem oka zauważyłam jak wysiadła z samochodu, poczułam na ramieniu czyjąś dłoń, ściągnęłam słuchawki i spojrzałam na nią
- Ja tu poczekam - wypaliłam
- To już tutaj - powiedziała, a ja nie chętnie wysiadłam. Schowałam telefon do kieszeni i powolnym krokiem do ojczyma. Podałam mu od niechcenia rękę.
- Witamy w Mławie - powiedział do mnie, a ja przewróciłam oczami.
- Dzień Dobry - powiedziałam czując wzrok mamy na sobie. Moja mama podeszła do niego i pocałowała go w usta, przewróciłam oczami. Zrobiło mi się niedobrze od tych czułości. Poszłam do domu. Dom był ładnie urządzony ale nie w moim stylu. Z ledwością znalazłam pokój z napisem "Lena" , nie był w moim stylu.
- O już siedzisz w pokoju - usłyszałam za sobą głos mamy. Byłam jedynym słowem niezadowolona. Powstrzymałam kaśliwą uwagę dla siebie.
- Tak, jest bardzo fajny - powiedziałam udając irytację
- Na pewno? - spytała zdziwiona moją uwagą. Dla pewności powtórzyła pytanie - Podoba ci się pokój?
- Szczerze, nie - odpowiedziałam
- Pogadam z Grześkiem - zaproponowała - To zrobisz tutaj swoje małe królestwo
- Dobrze - zgodziłam się
Kiedy wyszła z pokoju usiadłam na brązowej kanapie i wzięłam z półki pierwszą lepszą książkę i wdrążyłam się w lekturę. Drzwi do mojego pokoju otworzyły się.
- Nie umiesz pukać mamo? - spytałam rozdrażniona
- Przepraszam, Lena to ja Grzesiek. Chciałem pogadać o twoim pokoju mama mnie przysłała - powiedział spokojnie siadając obok. Odłożyłam książkę na bok.
- Przepraszam nie chciałam - zaczęłam się tłumaczyć. Przedstawiłam mu wiele pomysłów na mój pokój w końcu przystałam na ten pomysł. Wyszedł z pokoju, a ja powróciłam do lektury. Poczułam głód zeszłam na dół do kuchni i miałam podgrzać sobie obiad. Usłyszałam.
- Cześć piękna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz